Certyfikaty Canva Design School – rozwój kompetencji cyfrowych i AI Canva, sztuczna inteligencja i...
Stanserhorn
Od podnóża góry prosto na szczyt — wzdłuż, obok i momentami niemal pod samą kolejką. Przy 35 stopniach, pocie lejącym się po plecach i słońcu, które opala od samego wystawienia się na jego działanie. Ale było warto — w drodze powrotnej czekał piękny widok na Stans i całą okolicę, już po zachodzie słońca.
Stanserhorn: 1898 m n.p.m.
Samochód zostawiliśmy w centrum Stans na miejskim parkingu za 5 CHF za dzień (niezła cena ;)) i następnie, tak jak pokazywał szlak, zaczęliśmy wspinać się na szczyt.
Ciężko wychodzi się na górę, która ma prawie 1900 metrów z poziomu 400, w upale 35 stopni i widząc tych wszystkich szczęśliwych ludzi, którzy jadą kolejką i patrzą na ciebie z miną mówiącą: „Dobrze, że to nie my musimy iść na piechotę”.
Ponieważ wyjazd na Stanserhorn jest podzielony na 2 etapy — kolejka naziemna, a dopiero potem kolejka gondolowa — mogliśmy zmienić swój zamiar wyjścia na sam szczyt i jednak wyjechać. Ale my stwierdziliśmy, że damy radę. I krok za krokiem, stopień za stopniem, metr za metrem wzbijaliśmy się w górę.
Trasa przebiega różnymi terenami: przez las, po kamieniach, przez łąkę. My w drodze na górę wybraliśmy szlak, który najszybciej wzbijał się w górę, ale był również najbardziej stromy. To ten biegnący pod kolejką. Widoki na okolicę były piękne, jednak tempo naszego zdobywania szczytu nie pozwalało za długo się nimi cieszyć.
Około 17 dotarliśmy dopiero na szczyt! Zimne piwo i piękne widoki były małą osłodą naszego trudu. Ze szczytu można zeskoczyć na paralotni, co pewnie kiedyś zrobimy — czemu nie (https://www.birdlike.ch/). Chociaż może tym razem na szczyt dostaniemy się gondolą cabrio.
Po krótkim odpoczynku i obowiązkowym zdjęciu w punkcie do zdjęć zaczęliśmy schodzić w dół (do tej pory nie wiem, czemu po prostu nie zjechaliśmy ;)). Tym razem wybraliśmy łagodniejsze zejście, chociaż ciągnące się i ciągnące, a w efekcie również wracające pod kolejkę.
W połowie jej trasy znajduje się punkt, gdzie można się dosiąść! Wystarczy wspiąć się na wieżę przegubową i oczywiście zapłacić w kasie na dole. I tym razem nie skorzystaliśmy z podwózki. I toczyliśmy się dalej w dół.
Gdy dotarliśmy do małej kolejki naziemnej, zrobiło się już całkiem ciemno. Jednak trasa tam prowadzi drogą asfaltową, a widoki na nocne jezioro z góry do tej pory przywołują na mojej twarzy uśmiech. Myślę, że schodząc w dół te 40 minut do centrum Stans i samochodu, powiedziałam „ale tu jest pięknie” ze 100 razy.
Samo stare miasto w Stans również w ciepłą letnią noc wygląda magicznie i myślę, że jeszcze kiedyś je takie odwiedzę.
Sierpień 2025'