Przejdź do treści

Kalendarz adwentowy 7-13

Kalendarz adwentowy 1-6 -> Kalendarz adwentowy 7-13 -> Kalendarz adwentowy 14-20 -> Kalendarz adwentowy 21-24

usuń tło

Święta Bożego Narodzenia to jeden z najbardziej uniwersalnych i barwnych okresów w roku – obchodzony w wielu krajach, często w bardzo odmienny sposób. Adwent i przygotowania do świąt wypełnione są zwyczajami, które z jednej strony nawiązują do głębokiej tradycji religijnej, z drugiej zaś – sięgają lokalnej kultury i codziennych praktyk. Tekst, który otrzymałam przed zajęciami z języka niemieckiego, pochodzi z kalendarza adwentowego przygotowanego przez firmę Hartinger (https://www.hartinger.at/weihnachtsreise/) i przedstawia wybrane tradycje świąteczne z różnych zakątków świata.

Poniższe tłumaczenia i streszczenia ukazują zarówno zwyczaje dobrze znane i powszechnie praktykowane, jak i te mniej typowe, a czasem wręcz zaskakujące. W niektórych przypadkach opisane tradycje wydają się charakterystyczne dla konkretnego regionu lub społeczności, co pokazuje, jak różnorodne mogą być zwyczaje związane z Bożym Narodzeniem. Podczas kolejnych zajęć rozwiązywaliśmy quiz, w którym pojawiły się pytania dotyczące tych tradycji – od klasycznych świątecznych motywów po ciekawostki, jak japońska tradycja jedzenia KFC w okresie świąt.

Poniżej zamieszczam moje streszczenia przetłumaczonych tekstów, które mają pomóc w zrozumieniu opisywanych zwyczajów oraz inspirują do dalszej nauki języka niemieckiego.


Kalendarz adwentowy, projekt po niemiecku, baza wiedzy

7 . Rumunia - "Kraj z dwoma Mikołajami"

W komunistycznej Rumunii dzieci miały wyjątkową sytuację - dostawały prezenty od dwóch Mikołajów. Pierwszy to tradycyjny Święty Mikołaj znany na całym świecie. Drugi to Santa Coldy (z ang. "cold" - zimny) - postać wymyślona przez komunistyczny reżim.

Obaj Mikołajowie wyglądali niemal identycznie: obaj byli ubrani na czerwono, mieli długie białe brody, przychodzili przez komin i przynosili prezenty. Różnica polegała na tym, że prawdziwy Mikołaj był tajemnicą - nie można było o nim głośno mówić. Santa Coldy natomiast był wszędzie akceptowany i świętowany.

Narrator opowiada, że jego rodziców nie obchodziły te różnice - dawali mu prezenty w imieniu obu Mikołajów. Było to ich sposobem na ciche buntowanie się przeciwko reżimowi i wyciągnięcie czegoś dobrego z tej absurdalnej sytuacji. Ojciec co roku ironicznie żartował: "Wierzę, że w naszym mieszkaniu jest tak samo zimno jak w domu Santa Coldy'ego".

Ta tradycja trwała przez lata, aż do jednego szczególnego dnia, kiedy ojciec ogłosił, że Santa Coldy już nie przyjdzie. W jego głosie słychać było długo oczekiwaną satysfakcję, radość i ulgę z porażki Santa Coldy'ego.

To był dzień, gdy Boże Narodzenie wygrało w Rumunii - rok 1989. Mikołaj był wolny, a oni również.


Kalendarz adwentowy 8 - Sweden

8. Szwecja - "Tomten" Viktora Rydberga

To stara szwedzka opowieść bożonarodzeniowa z 1881 roku, opowiedziana z perspektywy Tomte - mitycznej postaci podobnej do gnoma, która opiekuje się domem i gospodarstwem, gdy wszyscy śpią.

Zimowa noc jest zimna i surowa. Gwiazdy błyszczą, a księżyc spokojnie wędruje po niebie. Śnieg lśni biało na ciemnych świerkach i dachu. W tej ciszy Tomte (Wichtel - skrzat) trzyma straż.

Stoi przy ciemnych drzwiach stodoły, patrzy w księżyc i zastanawia się nad zagadką istnienia. Obserwował wszystkie pokolenia - ojców, synów - jak przychodzili i odchodzili. Skąd przyszli? Dokąd poszli? Te pytania krążą w jego głowie, choć wie, że nikt nie jest w stanie rozwiązać tej zagadki.

Tomte pełni swoje obowiązki: sprawdza zamki przy szopach, zagląda do obory, gdzie krowy i konie śnią letnie sny o łąkach pełnych koniczyny. Odwiedza owce i jagnięta, kurnik (gdzie kogut śpi na najwyższej żerdzi) i budę psa Karo, z którym łączy go przyjaźń.

Potem cicho podchodzi do domu gospodarza i zagląda do pokoju dziecięcego, by zobaczyć śpiące dzieci. Wszyscy mieszkańcy gospodarstwa go szanują.

Zimowa noc trwa, a Tomte niezmiennie trzyma straż - wierny opiekun, który rozmyśla nad tajemnicami życia, podczas gdy wszyscy inni śpią.


Kalendarz adwentowy, projekt po niemiecku, baza wiedzy

9. Belgia - "Czy to prawda, że Święty Mikołaj jest wszędzie?"

Wigilia 2008 roku, godzina 21:45. Na oddziale szpitalnym światła zostały zgaszone znacznie wcześniej niż zwykle. Wszystko spowijała zimowa ciemność, tylko słabe światło przy dyżurce pielęgniarek jeszcze świeciło. Wydawało się, że wszystkie dzieci spokojnie śpią. Z wyjątkiem pokoju 18...

Mały chłopiec, który niedawno przeszedł operację oczu, obudził się, gdy zwrócił uwagę na dziwne zjawisko. Czerwone lampki na małej choince, którą ojciec postawił na parapecie, aby go rozweselić, świeciły coraz jaśniej. Srebrna girlanda nagle zaczęła się zbliżać do niego, zmieniając się w magiczną, iskrzącą mgiełkę, która trzykrotnie okręciła się wokół jego głowy, a potem rozpłynęła w powietrzu.

W cudowny sposób ból w jego oczach zniknął i nagle mógł wszystko wyraźnie widzieć. To wcale nie były czerwone lampki, ale małe elfy w czerwonych czapkach, szalikach i rękawiczkach, które radośnie tańczyły. Chłopiec pomyślał, że to znak, że wkrótce Święty Mikołaj przyjdzie - jego ojciec opowiadał mu przecież przed snem najwspanialsze historie o Mikołaju i jego elfach.

Nagle ciemność powróciła jak ciężka kurtyna. Chłopiec poczuł się samotny i przeszedł go zimny dreszcz. Ale zimno szybko ustąpiło miejsca ciepłu pełnemu nadziei - usłyszał kroki na korytarzu. Rozpoznał ten charakterystyczny rytm i pewność kroków.

Drzwi się otworzyły, promień światła wślizgnął się do pokoju. Chłopiec wyciągnął rękę, a postać uczyniła to samo. Ich palce się dotknęły - poczuli ciepło, które mogłoby roztopić śnieg. To był on. Wreszcie wrócił. Rzucili się sobie w ramiona.

Choć nie miał ani długiej białej brody, ani czerwonego płaszcza, ani butów - był jego bohaterem.

Chłopiec otarł łzę i powiedział: "Tym razem to ja mam naprawdę wspaniałą historię do opowiedzenia... mój najdroższy tatuśiu."

Ojciec zdjął buty, położył się obok syna pod wełnianym kocem szpitalnego łóżka i słuchał z zachwytem. A kiedy historia została opowiedziana, obaj zasnęli głębokim snem.


Kalendarz adwentowy, projekt po niemiecku, baza wiedzy

10. Portugalia - "Legenda Bolo Rei"

Bolo Rei to tradycyjne portugalskie ciasto bożonarodzeniowe o stuletniej tradycji i niezwykłej historii...

Dawno, dawno temu w odległym królestwie żyli trzej mędrcy - Kacper, Melchior i Baltazar - którzy studiowali gwiazdy i niebo. Pewnej nocy zobaczyli nową gwiazdę, jaśniejszą od wszystkich innych, wędrującą po niebie. Rozpoznali w niej znak narodzin Syna Bożego i postanowili podążać za nią przez noc.

Zabrali ze sobą trzy dary dla nowonarodzonego Mesjasza: złoto, kadzidło i mirrę.

Gdy dotarli do Betlejem i znaleźli grotę, w której leżał Jezus, nagle wybuchła między nimi kłótnia: który z nich ma pierwszy stanąć przed Mesjaszem i wręczyć mu swój dar?

Przechodził obok rzemieślnik, który usłyszał spór i zaproponował rozwiązanie, z którego wszyscy będą zadowoleni. Poprosił swoją żonę, piekarką z wioski, aby upiekła ciasto i ukryła w nim bobową fasolę.

Żona rzemieślnika, słysząc, że dary są dla Syna Bożego, stworzyła arcydzieło symbolizujące trzy dary mędrców:

  • Złoty kolor ciasta reprezentował złoto
  • Kandyzowane owoce symbolizowały mirrę
  • Cukier puder na wierzchu oznaczał kadzidło

Gdy ciasto było gotowe, podzielono je na trzy równe części. Mędrzec, który miał szczęście znaleźć fasolę w swoim kawałku, mógł jako pierwszy wręczyć swój dar.

Tak powstało ciasto, które przeszło do historii i na stałe związało się z Bożym Narodzeniem. Obecnie osoba, która znajdzie fasolę, musi kupić Bolo Rei w następnym roku - tradycja trwa nadal.


Kalendarz adwentowy, projekt po niemiecku, baza wiedzy

11. Szwajcaria - "Nowe przesłanie bożonarodzeniowe ze St. Gallen"

Autorzy reflektują nad nieprzewidywalnością Bożego Narodzenia w Szwajcarii - czy będzie śnieg, deszcz czy ciepły wiatr? Natura jest kapryśna i w ostatnich latach stała się jeszcze bardziej nieprzewidywalna. Nauczyli się, że nie mogą oczekiwać prezentów, mogą tylko na nie mieć nadzieję. Prezenty są jak szczęście - trzeba umieć je rozpoznać.

Po 30 latach spędzonych w błękitnej willi secesyjnej w Rorschach nad Jeziorem Bodeńskim, autorzy przeprowadzili się wiosną do St. Gallen - miasta klasztornego założonego w 612 roku przez irlandzkiego mnicha Gallusa, gdzie są teraz o 270 metrów bliżej nieba.

Spędzają tutaj swoje pierwsze Święta i odkrywają lokalne "prezenty":

  • Dzielnica klasztorna - obiekt UNESCO przyciągający turystów z całego świata
  • Miejsce, gdzie św. Gallus potknął się (co uznał za Boży znak do założenia pustelni) - dziś przepływa tam podziemny strumień Steinach
  • Mühleggbahn - kolej linowa prowadząca na południowe wzgórza miasta
  • Drei Weieren - trzy zamrożone stawy (dawne stawy rybne klasztoru), idealne na letnie wycieczki i zimowe zabawy
  • Uniwersytet St. Gallen - słynna uczelnia ekonomiczna zapewniająca interesujące spotkania
  • Miasto pełne innowacyjnych firm i instytucji publicznych patrzących w przyszło

Ich agencja mieści się przy Teufener Strasse - u podnóża "drabiny do nieba" prowadzącej do regionu Appenzell, gdzie znajduje się kolej linowa Säntis (jeden z ich najwierniejszych klientów) prowadząca na najwyższy szczyt północno-wschodniej Szwajcarii.

Podsumowanie: Święta są jak życie - czasem rozczarowujące, czasem radosne, ale zawsze zaskakujące. Autorzy życzą swoim partnerom wszystkiego najlepszego z wietrznej doliny Steinach.


Kalendarz adwentowy, projekt po niemiecku, baza wiedzy

12. Dania - "W obfitości"

Pewnego Wigilii dwaj biedni wędrowcy przyszli do bogatego gospodarstwa prosząc o nocleg. Mieszkańcy odmówili, twierdząc, że nie mogą udzielić schronienia żebrakom. Wędrowcy poszli dalej i dotarli do chaty biednego chłopa z żoną, którzy chętnie ich przyjęli, mimo że sami niewiele mieli.

Kobieta szepnęła do męża, że w ten święty wieczór powinni dać gościom coś wyjątkowego i zaproponowała zabić ich barana. Wspólnie zjedli świąteczną ucztę, a na noc gospodarze oddali gościom jedyne łóżko, sami sypiając na słomie rozesłanej na podłodze.

Następnego dnia wszyscy poszli do kościoła, a chłopi poprosili wędrowców, by zostali jeszcze przez dwa dni świąteczne.

Trzeciego dnia rano, gdy wędrowcy żegnali się, jeden z nich zapytał o rogi barana. Gdy gospodarz potwierdził, że miał dwa rogi, obcy powiedział: "Spełnione będą wam dwa życzenia, jakie zechcecie". Chłop odpowiedział, że pragną tylko dobrze żyć na ziemi i po śmierci dostać się do nieba. "Niech Bóg wam to udzieli! Za rok wrócimy" - rzekł wędrowiec.

Od tego czasu wszystko się chłopom udawało - bydło było zdrowsze i płodniejsze, pola dawały obfite zbiory. Stali się zamożni i rozbudowali swoją chatę.

Sąsiedzi, szczególnie właściciele bogatego gospodarstwa, którzy wcześniej odmówili wędrowcom, obserwowali ich z zazdrością i podejrzliwością. Gdy dowiedzieli się o historii z rogami, poczuli się oszukani - przecież obcy najpierw przyszli do nich! Nalegali, błagali i grozili biednym chłopom, aż ci obiecali przysłać wędrowców do nich.

Następnej Wigilii wędrowcy rzeczywiście wrócili. Chłopi przyjęli ich z wdzięcznością, ale wyjaśnili, że obiecali właścicielom gospodarstwa przysłać ich do nich - tamci żałowali swojej odmowy i chcieli to naprawić. "Jeśli tego chcecie, pójdziemy tam dziś wieczorem, ale rano pójdziemy z wami do kościoła" - odpowiedzieli obcy.

Właściciele gospodarstwa wybiegli im naprzeciw, przepraszając i wprowadzając ich do najlepszego pokoju…

Denmark 12.2


Właściciele bogatego gospodarstwa wielokrotnie przepraszali za ubiegłoroczną odmowę. Obcy zostali bogato poczęstowani - nawet wół został zabity - i w końcu spali w najlepszych puchowych łóżkach.

Następnego ranka obcy wstali wcześnie, a gospodarze zaprosili ich, by zostali na święta. Obcy jednak powiedzieli, że muszą odejść - chcą jeszcze pójść do kościoła, a stamtąd jechać dalej. Gospodarz natychmiast kazał zaprzęgać wóz, by zawieźć ich do kościoła.

Przy pożegnaniu obcy podziękowali i przeprosili, że nie mają pieniędzy, by zapłacić gospodarzowi. "Ale" - powiedział jeden z obcych - "czy wół nie miał rogów?"

Gospodarz i jego żona natychmiast zrozumieli - przecież słyszeli historię z ubiegłego roku. "Tak, oczywiście wół miał rogi" - odpowiedział.

"Ile rogów miał?" - zapytał obcy.

Żona odpowiedziała natychmiast: "Cztery. Cztery rogi miał nasz wół!"

"Zatem spełnione będą wam również cztery życzenia" - powiedział obcy. "Każdemu z was dwa."

Gospodarz pośpieszył zawieźć obcych do kościoła i nie idąc sam na mszę, natychmiast wrócił do domu, by jak najszybciej naradzić się z żoną nad życzeniami. Użył bata na konie, ale jeden kantarek pękł i musiał zejść, by go naprawić. Gdy znów ruszył, pękł drugi kantarek.

"Niech was diabeł weźmie obu!" - wykrzyknął gospodarz i w tej samej chwili konie zniknęły.

Pierwsze życzenie zmarnowane.

Nie miał innego wyjścia, jak zostawić wóz i iść do domu piechotą. "Zostają jeszcze trzy życzenia" - pomyślał. "Możemy sobie życzyć tylu koni, ile chcemy." Lekkim sercem ruszył więc do domu.

Jego żona już niecierpliwie na niego czekała. Podekscytowana chodziła tam i z powrotem przed domem. "Ach, gdyby tylko w końcu był tutaj, ten próżniak!" - powiedziała i już stał przed nią.

Drugie życzenie bezmyślnie zmarnowane.

"Skąd się tu wziąłeś? Bez koni i wozu" - zaczęła go strofować.

"To twoja wina" - powiedział mąż. "Wysłałem konie do piekła. Takie oszustwo nie przynosi szczęścia. Skłamałaś w sprawie rogów. Właściwie powinnaś mieć je w karku!"

I tak się stało. W tej samej chwili żona miała dwa rogi w karku.

Trzecie życzenie zmarnowane.

Trzy z czterech życzeń zostały spełnione i pozostało tylko jedno - należące do żony.

"Ach żono" - powiedział gospodarz - "życz sobie ogromny stos pieniędzy, wtedy wszystko może się jeszcze dobrze skończyć!"

"Nie, dziękuję. Nie będę chodziła z tymi rogami przez całe życie." I życzyła sobie, by rogi poszły do diabła.

Natychmiast zniknęły.

I tak oboje zazdrośni właściciele gospodarstwa, ze wszystkimi swoimi życzeniami, nie stali się bogatsi, a wręcz przeciwnie - byli biedniejsi o parę dobrych koni.


Morał: Chciwość, kłamstwo i zazdrość nie prowadzą do szczęścia - nawet gdy mamy magiczne życzenia.


Kalendarz adwentowy, projekt po niemiecku, baza wiedzy

13. Słowenia - "Przedświąteczna tradycja życzeń"

Okres Bożego Narodzenia w Słowenii tradycyjnie rozpoczyna się 13 grudnia, w dniu Świętej Łucji. Rodziny gromadzą się na uroczystej uczcie w pięknie udekorowanych domach i cieszą się ostatnim dniem obfitości przed rozpoczęciem przedświątecznego postu.

W tym dniu praktykowany jest szczególny zwyczaj ludowy, który do dziś kultywują zwłaszcza dzieci:

13 grudnia należy wziąć kartkę papieru i zapisać na niej dwanaście życzeń. Następnie kartkę tnie się tak, aby każde życzenie było na osobnym kawałku papieru.

Karteczki składa się i wkłada do pudełka lub innego pojemnika.

Pierwszy kawałek papieru wrzuca się do ognia w kominku jeszcze 13 grudnia (lub niszczy się w inny sposób).

Czynność ta powtarza się każdego wieczoru aż do Wigilii.

Ostatni pozostały kawałek papieru zawiera życzenie, które spełni się w nadchodzącym roku



Kalendarz adwentowy 1-6 -> Kalendarz adwentowy 7-13 -> Kalendarz adwentowy 14-20 -> Kalendarz adwentowy 21-24