Naszą wycieczkę zaczęliśmy od oglądania startu balonów. To od razu podsunęło mi pomysł na nową...
Buochserhorn
Z Dallenwill przez Buochserhorn do Dallenwill
Moja pierwsza „poważna” szwajcarska wyprawa górska. Z samego centrum Dallenwil na sam szczyt Buochserhorn (1806 m n.p.m.) i z powrotem. Po drodze: szwajcarskie zagrody, czyjeś działki, ogródki działkowe i momenty, w których zastanawiasz się, czy na pewno idziesz właściwą drogą.

.jpg?width=448&height=336&name=r%C3%B3zne%20na%20stron%C4%99%20(1).jpg)
Wycieczka zaczęła się od zaparkowania pod kościołem w Dallenwil. I właściwie cała była dość mocno osadzona w motywach kościelnych. Trasa dość stromo pnie się w górę, pomiędzy domami i ogródkami mieszkańców, przez ich pola i działki. Następnie przez las. Na każdym punkcie widokowym oczywiście obowiązkowy krzyż. Ogólnie cała góra od strony Dallenwil jest nimi usłana.
Mniej więcej na 3/4 wysokości spotykamy się z innym szlakiem, prowadzącym w stronę Niederrickenbach. Wychodząc na szczyt, ma się wrażenie, że każdy kolejny pagórek już nim jest, a tam niespodzianka — to jeszcze nie to. I nie to. ;)
Ze szczytu roztacza się przepiękny widok. Góra jest właściwie nieotoczona innymi, więc przy dobrej pogodzie widoczność obejmuje wiele kilometrów. Od Jeziora Czterech Kantonów (Vierwaldstättersee), przez Lucernę i Stanserhorn, aż po wysokie góry w kantonie Uri.
Wiele osób skacze stąd również na spadochronach. Oni jednak nie wychodzą tym szlakiem, którym my zdobywaliśmy Buochserhorn. Wyjeżdżają kolejką do Maria-Rickenbach, czyli klasztornej miejscowości położonej na wysokości około 1156 m n.p.m. I tam też udaliśmy się, żeby nie wracać tą samą trasą w dół, a jednak dotrzeć do zaparkowanego w Dallenwil auta.
Po drodze do tej wioski oczywiście obowiązkowe 10 krzyży na punktach widokowych. Sama miejscowość jest bardzo mocno związana z religią katolicką. Jest w niej duży kościół, klasztor i kilka kapliczek. Wyjeżdża stąd też kolejka do Dallenwil, a inna prowadzi w stronę szlaków na góry powyżej 2000 metrów (kiedyś się wybierzemy ;)).
My nie skorzystaliśmy z kolejki, tylko schodziliśmy na piechotę. Laski, trochę drogi utwardzanej, droga krzyżowa z kapliczkami (motyw chrześcijański nie odpuszcza). Po drodze kilka bardzo fajnych miejsc na grilla.
Szlak prowadzi dokładnie pod stację kolejki. My, aby dostać się do auta, przeszliśmy jeszcze wzdłuż rzeki. Super przygotowany trakt dla biegaczy, rowerów czy na konną przejażdżkę. Piękny, nowy, rzeźbiony w drewnie most i już jesteśmy przy kościelnym parkingu.
Ogólnie wycieczka nie była zbyt łatwa, ale bardzo przyjemna. Z wieloma różnorodnymi miejscami, drogami i „atrakcjami”. I można zrobić trasę w kółko, bez konieczności wracania tą samą drogą.
Bez samochodu również się da, gdyż do Dallenwil dojeżdża pociąg z Lucerny.
Wrzesień 2025